Chcemy spokojnych relacji.
Chcemy świata, w którym ludzie się rozumieją.
Chcemy życia, w którym jest więcej ciszy niż napięcia.
Ale harmonia nie powstaje na zewnątrz.
Nie zaczyna się w świecie.
Nie zaczyna się w relacjach.
Nie zaczyna się w tym, jak inni nas traktują.
Zaczyna się w jednym miejscu.
W decyzji, że przestajesz opuszczać samą siebie.
Największa utrata harmonii
Największa utrata harmonii w życiu człowieka nie polega na konflikcie z innymi ludźmi.
Polega na konflikcie z samą sobą.
Na tych wszystkich momentach, kiedy:
mówisz „tak”, choć całe ciało mówi „nie”.
milczysz, choć w środku coś woła o prawdę.
zostajesz w sytuacji, która Cię pomniejsza.
udajesz spokój, kiedy w środku rośnie napięcie.
Za każdym razem, kiedy zdradzamy siebie w małych rzeczach, w środku powstaje pęknięcie.
I z czasem to pęknięcie zaczyna być słyszalne w całym życiu.
Harmonia nie jest spokojem za wszelką cenę
Czasem myślimy, że życie w harmonii oznacza brak konfliktów.
Ale prawdziwa harmonia nie polega na tym, że nigdy się nie sprzeciwiasz.
Nie polega na tym, że zawsze jesteś miła.
Nie polega na tym, że wszyscy są zadowoleni.
Prawdziwa harmonia zaczyna się wtedy, gdy Twoje życie przestaje być oddzielone od Twojej prawdy.
Kiedy Twoje słowa zaczynają być zgodne z tym, co czujesz.
Kiedy Twoje decyzje zaczynają być zgodne z tym, kim jesteś.
Kiedy Twoje „tak” naprawdę jest „tak”.
A Twoje „nie” naprawdę jest „nie”.
Życie najpierw dla siebie
Życie dla siebie nie oznacza zamknięcia się na innych.
Oznacza, że Twoje życie nie jest już budowane wokół cudzych oczekiwań.
Twoje decyzje nie rodzą się z lęku przed odrzuceniem.
Nie rodzą się z potrzeby zasłużenia na miłość.
Rodzą się z miejsca wewnętrznej zgody.
Z miejsca, w którym przestajesz pytać świat:
„kim powinnam być?”
I zaczynasz pytać siebie:
„kim naprawdę jestem?”
Konflikt w środku tworzy konflikt na zewnątrz
Jest jeszcze jedna rzecz, którą trudno na początku przyjąć.
Konflikt zewnętrzny prawie nigdy nie zaczyna się na zewnątrz.
Zaczyna się w środku.
Jeśli w środku jesteś spokojna, bardzo trudno jest wejść w prawdziwą kłótnię. Możesz się z kimś nie zgadzać, możesz mieć inne zdanie, ale nie pojawia się ta wewnętrzna potrzeba walki.
Natomiast kiedy w środku jest napięcie, niewypowiedziane emocje, stare rany albo lęk – konflikt zaczyna szukać ujścia.
I wtedy zaczynasz kłócić się o rzeczy, które tak naprawdę nie są problemem.
O ton głosu.
O niedomyte naczynia.
O wiadomość, na którą ktoś nie odpisał.
O to, kto miał kupić mleko.
Ale prawda jest taka, że nie kłócimy się o te rzeczy.
Kłócimy się o coś znacznie głębszego.
O potrzebę bycia zauważoną.
O potrzebę bezpieczeństwa.
O uznanie.
O prawo do bycia sobą.
Więcej na ten temat pisze w e-booku „co odzwierciadlają konflikty”. Zobacz tutaj.
Kiedy wracasz do siebie
Kiedy człowiek zaczyna naprawdę wracać do siebie, coś się zmienia.
Nie zawsze od razu na zewnątrz.
Ale w środku pojawia się coś bardzo wyraźnego.
Cisza.
Nie ta cisza, która jest pustką.
Ale cisza, w której przestajesz się ze sobą kłócić.
I właśnie wtedy zaczyna pojawiać się harmonia.
Nie jako idea.
Nie jako cel.
Ale jako naturalny stan życia, w którym Twoje serce, ciało i decyzje zaczynają iść w jednym kierunku.
A kiedy Ty przestajesz walczyć w środku, dzieje się coś jeszcze.
Ludzie zaczynają reagować inaczej.
Nie dlatego, że nagle stają się inni.
Ale dlatego, że przestają widzieć w Tobie przeciwnika.
Zaczynają widzieć Ciebie.
Ściskam cię mocno
Dominika


