Kiedy ostatni raz poczułaś, jak coś ściska Cię w gardle, gdy próbowałaś powiedzieć coś ważnego? Albo ten dziwny ciężar w klatce piersiowej, który pojawia się bez powodu – przynajmniej pozornie bez powodu? A może napięcie w ramionach, które towarzyszy Ci tak długo, że już nawet nie pamiętasz, kiedy się zaczęło?
Twoje ciało mówi do Ciebie językiem, którego nikt nas nie uczył rozumieć.
Ciało jest najuczciwszym świadkiem Twojego życia. Zapisuje każdą zdradę, każde upokorzenie, każdą chwilę, gdy musiałaś się zatrzymać, wstrzymać oddech, skurczyć żeby przeżyć. Żeby być akceptowanym. Żeby nie sprawiać problemów.
I właśnie o tym chcę Ci dziś opowiedzieć.
Ciało jako archiwum
Przez lata myśleliśmy, że emocje „dzieją się w głowie”. Że wystarczy porozmawiać, zrozumieć, przepracować i będzie po sprawie. Ale ciało ma swoje zdanie na ten temat.
Każde silne przeżycie strach, wstyd, smutek, ale też radość i miłość uruchamia w ciele reakcję chemiczną i nerwową. Hormony, napięcie mięśniowe, rytm oddechu, tętno. Gdy emocja zostaje „dokończona” wyrażona, przeżyta, zwolniona – ciało wraca do równowagi.
Ale gdy coś zostaje zatrzymane, zamrożone, stłumione bo nie mogłaś płakać, bo musiałaś być silna, bo to było niebezpieczne – ta energia nigdzie nie idzie. Zostaje. Zakopuje się w mięśniach, tkankach, powięzi. I tam czeka.
Alexander Lowen – człowiek, który zaczął słuchać ciała
W połowie XX wieku, gdy psychoterapia była wyłącznie rozmową – a leżanka i notatnik psychiatry były symbolem uzdrowienia – pewien lekarz i psychoterapeuta zaczął robić coś nieortodoksyjnego. Zaczął patrzeć na ciało swoich pacjentów.
Alexander Lowen, uczeń słynnego Wilhelma Reicha, stworzył bioenergetykę – nurt terapeutyczny oparty na przekonaniu, że ciało i psychika to jedno. Że nie możesz wyleczyć umysłu, ignorując ciało. I że ciało nigdy nie kłamie.
Lowen zauważył, że każdy człowiek nosi w sobie tzw. pancerz mięśniowy – chroniczne napięcia, które są fizycznym śladem emocji, które kiedyś nie mogły zostać wyrażone. Ten pancerz chroni – ale jednocześnie więzi. Odcina od życia, od czucia, od kontaktu z innymi.
Jego najważniejsze odkrycia, które wciąż oddychają:
- Energia życiowa (bioenergia) przepływa przez ciało – i blokady w tym przepływie są źródłem cierpienia psychicznego i fizycznego.
- Postawa ciała ujawnia charakter – sposób, w jaki stoisz, siedzisz, trzymasz głowę, opierasz stopy o ziemię, to nie przypadek. To mapa Twoich przeżyć.
- Uziemienie (grounding) to nie tylko metafora – to fizyczna baza poczucia bezpieczeństwa. Człowiek bez uziemienia żyje jakby na chwiejnym gruncie. I dokładnie tak się czuje.
- Oddech jest bramą do emocji – i większość z nas oddycha zbyt płytko, za bardzo kontrolując przepływ czucia.
- Terapia musi dotykać ciała – dosłownie i w przenośni – by przyniosła głęboką zmianę.
Lowen był człowiekiem, który powiedział: „Twoje ciało jest Tobą. Nie pojazdem, który nosisz. Tobą.” I ta myśl – choć prosta – zrewolucjonizowała psychoterapię.
Kiedy ciało mówi: „Już nie mogę”
Jednym z najbardziej przejmujących narzędzi bioenergetyki są tzw. postawy ekspresyjne. To pozycje ciała, które odwzorowują emocjonalne stany zablokowane gdzieś w środku. Kiedy wchodzisz w daną postawę, ciało zaczyna pamiętać i nieraz zaczyna się trząść, płakać, oddychać inaczej. Nie dlatego, że to „ćwiczenie”. Dlatego, że w końcu dostaje pozwolenie.
Wśród tych postaw są takie, które noszą mówiące nazwy: stryczek, wisielec, wieszak.
Nazwy brzmią mocno i mają brzmieć. Bo opisują stany, w których człowiek zawiesił się między życiem a nieczuciem. Gdy ramiona opadły, bo zbyt długo udźwigały za dużo. Gdy kark jest twardy jak kamień, bo przez lata niósł ciężar oczekiwań. Gdy całe ciało wygląda jakby ktoś je powiesił – bezwolne, ciągnące w dół, poddane.
To nie są postawy słabości. To postawy wyczerpania a między wyczerpaniem a słabością jest przepaść.
Jeśli rozpoznajesz w sobie coś z tych obrazów, jeśli patrzysz w lustro i widzisz opadające ramiona, pochyloną głowę, ciało jakby chcące się skurczyć i zniknąć chcę, żebyś wiedziała jedno:
Twoje ciało nie zdradza Cię. Ono próbuje Ci powiedzieć, co przeżyłeś.
I to jest właśnie punkt wyjścia, nie diagnozy, nie oceny, nie wstydu. Punkt wyjścia do pracy, która naprawdę zmienia coś głęboko.
Co z tym zrobić?
Nie zamierzam Ci tu mówić „po prostu się odprężaj” ani „idź na jogę”. Wiesz, że to nie o to chodzi.
Praca z ciałem w duchu bioenergetyki to coś zupełnie innego. To powolne, uważne rozpoznawanie, jakie postawy nosisz w sobie? Gdzie trzymasz swój ból? Skąd wzięło się to napięcie? Co próbowałeś ochronić, gdy Twój kark stał się murem?
To praca wymagająca odwagi. Bo kiedy ciało w końcu zaczyna mówić – mówi prawdę. Całą prawdę. I nie zawsze jest ona wygodna.
Ale jest wyzwalająca.
Każda z postaw – stryczek, wisielec, wieszak – ma swój język, swoją historię, swój konkretny wzorzec napięć i emocji. I każda z nich zasługuje na to, by przyjrzeć jej się z bliska, z ciekawością, bez pośpiechu.
Każdą z tych postaw opiszę szczegółowo w osobnym rozdziale – co dokładnie oznacza, jakie emocje i doświadczenia za nią stoją, jak ją rozpoznać u siebie i jak zacząć z nią pracować. Znajdziesz je w zakładce Zdrowie Energetyczne.
Poznaj mój sposób na pozbywanie się traum z ciała metodą TRE, czyli Trauma Release Exercise, dostępny na YouTubie. Kliknij tutaj.
Lub doznaj oczyszczenia energetycznego poprzez sesje Reiki.
ściskam cię mocno
Dominika


