Storytelling: Odkąd kupiłam dom, mam same kłopoty

Dzisiaj opowiem Ci dość zawiłą historię.

Odkąd kupiłam dom, mam same kłopoty.

Trzy lata temu kupiłam swój dom.
Od samego początku działy się różne dziwne rzeczy, ale dzisiaj chciałabym się skupić na jednym wątku, który tak naprawdę ciągnął się aż do dziś.

Kiedy dostałam klucze do domu, poprzedni właściciel nie przekazał mi dokumentu z numerami liczników. Nie wiedziałam więc, które liczniki należą do mnie.

W samym domu znajdowały się dwa liczniki, a na zewnątrz były jeszcze dwa liczniki gazu i kilka innych. Na tamten moment miałam w głowie kompletny chaos i dziś sama nie wiem, jak do tego doszło, ale spisałam licznik, który jak mniemam należał do mojego sąsiada.

W praktyce oznaczało to jedno: otworzyłam kontrakt na licznik, który nie był mój.

Niedługo później przyszedł do mnie rachunek na ponad dwa tysiące euro!! Dla mnie było oczywiste, że to nie jest mój rachunek. Dopiero co weszłam do domu. Ale elektrownia nie chciała o tym słuchać. Po prostu przepisali rachunek na mnie.

Nie mogłam z nimi wygrać rozmową. Tłumaczyłam, że dopiero kupiłam dom i niemożliwe jest, żebym w tak krótkim czasie nabiła tak ogromną kwotę. Nic to nie dawało.

Zwróciłam się do Reiki.

Skierowałam intencję do byłego właściciela domu aby stanął w odpowiedzialności za swoje rachunki i uregulował dług. Niestety nie zrobił tego. Bronił się tym, że rachunek został wystawiony już po sprzedaży domu, więc według niego nie był jego.

Kontakt z nim był bardzo trudny. To starszy pan, nie ma maila, telefon odbierał rzadko, a ja nie miałam jego nowego adresu zamieszkania.

Dla mnie na tamta chwilę to były ogromne pieniądze (pamiętajmy ze 3 lata temu pensja wynosiła 1700 euro), jakim cudem mam zapłacić za kogoś?
Termin płatności zbliżał się nieubłaganie, elektrownia zaczęła mi grozić, więc zaczęłam pracować energetycznie z intencją, aby sprawiedliwość mogła się wydarzyć. 
Otatecznie odezwałam się do adwokata trzymając się za kieszeń.

Adwokat pomógł mi przygotować pismo do elektrowni i wyjaśnić całą sytuację.

I rzeczywiście – to pomogło!

Ale najpiękniejsze w całej tej historii jest to, że ten adwokat nie chciał ode mnie ani jednego euro! Moja wdzięczność była ogromna i oczywiście odwdzięczyłam się wtedy tak, jak mogłam.

Ale jeśli dobrze pamiętasz, został jeszcze jeden problem…

Ten jeden licznik, który nie był mój, a na który miałam kontrakt.

Kiedy patrzyłam w aplikacji na swoje konta, panował tam bałagan. Miałam dwa liczniki elektryczne i dwa gazowe. Ten piąty cały czas gdzieś się mieszał, zaplątywał w moich oczach.

Nie chciałam, żeby sytuacja była jeszcze dziwniejsza, że co chwilę coś zmieniam i wyjaśniam, więc zostawiłam tę sytuację taką, jaka była. Cztery liczniki przeniosłam do innej sieci, a ten jeden pozostał nietknięty i w końcu widziałam, który nie jest moim. Opłacałam na niego zaliczki, które później były mi zwracane na koniec roku, ponieważ nie było na nim żadnej konsumpcji ale w tym roku zwrotnie przyszłedł…

Nowy rok sie zaczoł więc postanowiłam w końcu tę historię zamknąć. Bo ile można żyć z takim niedokończonym wątkiem.

Oczywiście wcześniej kilka razy zwracałam się do elektrowni, żeby uporządkować sytuację. Za każdym razem byłam jednak zbywana. Mówili, że to nie ich problem, tylko głównej siedziby, oni znowu odsyłali mnie do dostwacy i tak dalej.

W tym roku więc ot tak zamkełam ten licznik.

Tak po prostu.

To, czego wcześniej nie mogłam zrobić przez trzy lata, teraz nagle stało się możliwe.

Ale przecież ten licznik musiał być gdzieś podpięty.

Pojawił się więc strach, że konsekwencje dziabną mnie w dupala i będę musiała rozliczyć trzy lata zużycia mojego sąsiada, który prawdopodobnie korzystał z tej energii. Bo jak mi wyjaśniono gdyby mój sąsiad miał własny kontrakt, nie byłoby możliwe, żeby dwa kontrakty były przypisane do jednego licznika.

Wysłałam więc Reiki z intencją, aby wszystko, co jest moje, wróciło do mnie. A wszelkie kontrakty i wszelkie długi energetyczne (hie hie) zostały ode mnie uwolnione.

I wiesz co?

Pewnego ranka obudziłam się i zobaczyłam zwrot… 20 euro. Powiesz zwrot tylko 20? Ja powiem HURRA! Tyle własnie płaciłam co miesiąc – taka ot subskrypcja, z której nie korzystałam hihi. Patrząc na to, że mogłabym znów skończyć z jakimś ogromnym rachunkiem byłam wdzięczna.

Podziękowałam Wszechświatowi, energii Reiki i sobie samej. Przyjęłam to jako prawdę z ogromną wdzięcznością. Byłam przekonana, że to rozlicznie właśnie z tego licznika.

A kilka dni później okazało się, że… To nie był ten licznik który myślałam!

Ale wiesz, co jest najbardziej zaskakujące? Kwota zwrotu z tego właśnie „przekletego” licznika wynosiła też 20 euro…

Mam nadzieję, że nie pogubiłaś się w całej tej historii…

A jeśli miałabym zostawić Ci z niej coś najważniejszego, to są tu właściwie dwie rzeczy.

Po pierwsze
Dopiero kiedy wysłałam Reiki z odpowiednią intencją zadziały się dwa cuda. Sytuacja się nie tylko odwróciła, ale została mi też podarowana. Nie musiałam za nic płacić.

Po drugie 
Przyjęłam za prawdę coś, co w zasadzie nie powinno się wydarzyć. Uwierzyłam, że dostałam ten zwrot i rzeczywiście go dostałam.

Chcesz doświadczać cudów, jakie niesie ze sobą energia? Zapraszam na sesje 1:1 i inicjacje. Kliknij tutaj.

Ściskam cię mocno

Dominika