Ostatnio miałam przyjemność lecieć samolotem. A start samolotu bywa dla ciała wydarzeniem stresowym. Dla mnie po tak długiej przerwie okazało się delikatnie stresującym.
Hałas.
Drgania.
Przeciążenie.
Układ nerwowy reaguje szybciej niż myśli.
„Zginiemy” podpowiada umysł.
Logika i statystyki mówią jasno: wypadki samochodowe są o wiele częstsze niż samolotowe, ale to nie ma wpływu na reakcję fizjologiczną.
To, co wiele osób nazywa strachem, często jest… brakiem zaufania.
Wobec sytuacji.
Wobec własnej reakcji.
Niektórzy w takim momencie zaczynają się modlić.
Ale czy modlą się na co dzień? Czy kiedy strach minie, podziękują Aniołowi Stróżowi?
Podczas tego mojego ostatniego lotu zaczęły się pojawiać „znaki” niczym w Final Destination. Dziecko, które siedziało obok mnie dużo pytało o instrukcje obsługi narysowana na siedzeniach. Dlaczego trzeba nakładać maski i dlaczego nie ma rysunku, jak wylądujemy na piasku… Z silnika poleciał dym… Więc spontanicznie zwróciłam się do Reiki.
Wysyłałam intencję – nie tylko dla siebie, ale dla każdej części tego samolotu, dla wszystkich tutaj zebranych, o uważność pilotów i o całą drogę, którą przejdziemy.
W tych najtrudniejszych momentach, gdy wszystko się trzęsło, kolebało, słychać było dziwne dźwięki, a dziecko obok pytało taty „czy umrzemy” – miałam w sobie ciszę i spokój.
A kiedy wszystko mineło, przyszła refleksja:
tak jak musieliśmy zaufać, że samolot się wzbije, tak samo możemy zaufać energii Reiki.
Nie musimy wiedzieć, jak działa.
Nie musimy być pilotami, by latać, by doświadczać.
Wystarczy zaufanie.
Drgania pozostaną.
Dźwięki pozostaną.
Ale Ty będziesz czuła się inaczej.
Znika napięcie. Znika nieufność i strach przed brakiem kontroli.
Nie musimy wiedzieć, jak działa samolot czy Reiki.
Nie musimy być pilotami, by latać, doświadczać i korzystać.
Wystarczy zaufanie.
🗣 2 słowa odemnie:
Duchowość dla mnie nie jest odskocznią od rzeczywistości, wręcz przeciwnie. Jestem żywym przykładem, że poprzez energię może nam się żyć lepiej, szczęśliwiej, pełniej.
Praktykując Reiki w codzienności, a nie na specjalnej macie w blasku świeczek, przy muzyce gongów, zwracam się do energii, wsiadając do samolotu, jadąc samochodem czy wtedy, gdy nie mogę zasnąć i ciężko mi czuć wyraźnie połączenie. Właśnie wtedy, po czasie, widzę, jak karmi mnie to najbardziej i jak moje życie wypełnione jest cudami (jak mój poślizg, w który wpadłam jakiś czas temu i nie stało mi się absolutnie nic, a mogło wiele: drzewa, pachołki, inne auta, poślizg w innym miejscu…).
Tak samo moi podopieczni. Doświadczenie energii nie jest tylko podczas sesji, odbija się w zwykłych momentach dnia. I często to właśnie wtedy pojawiają się najbardziej nieoczywiste, a zarazem piękne rezultaty. Wystarczy naostrzyć uważność, otworzyć oczy i przyjąć to, co przychodzi.
Nie ma znaczenia, czy jesteś po inicjacji, czy jeszcze nie. Reiki nie jest zarezerwowane dla wybranych. Ono odpowiada na gotowość serca.
Wiem, że wiele z Was jest po pierwszej inicjacji i wciąż nie ufa sobie. To naturalne. Dlatego powstała ta seria – by krok po kroku budować w Tobie zaufanie, bo ja też tak miałam.
Jeśli chcesz pogłębiać wiedzę i praktykę w bezpiecznej przestrzeni, zapraszam Cię do grupy na Facebooku.
Moją intencją jest, abyśmy spotykały się tam, dzieliły doświadczeniem i wspierały wzajemnie.
Link znajdziesz tutaj:
https://www.facebook.com/groups/2209334532805768
Ściskam Cię mocno
Dominika


