Pieniądze to nie tylko papier, cyfra w aplikacji, środek wymiany.
To energia.
I to energia bardzo zbliżona wibracyjnie do energii seksualnej.
Pieniądz to przepływ. Moc. Kierunek.
To, na co pozwalasz, by przez ciebie przechodziło – i komu.
Pożyczając pieniądze, wprowadzasz kogoś w swój system energetyczny, a jednocześnie dajesz mu dostęp do swojej siły życiowej. To nie jest niewinne „pomogę ci na chwilę”.
To otwarcie się na bardzo głęboki poziom. Czasem z kimś, z kim nie powinno być tego rodzaju połączenia.
To jest jak rozdawanie siebie
Tak, jakbyś rozkładała nogi przed kimś, komu nawet nie pozwalasz dotknąć swojej duszy.
A potem jesteś zła, że nie było czułości.
Ale przecież weszłaś w tę wymianę bez granic, bez świadomości, bez mocy.
Pieniądze, tak jak seksualność, niosą ze sobą potencjał tworzenia – ale też ryzyko utraty.
Kiedy dajesz je komuś, kto nie szanuje tej energii – tracisz coś z siebie.
Długi energetyczne
Pożyczone pieniądze prawie nigdy nie wracają „czysto”. Jeśli zostaną oddane za późno, lub musisz sie o nie upominac – coś zostaje.
Zawód. Wstyd. Napięcie. Relacja się zmienia, tworzy się karmiczny supeł.
Chcesz pomagać?
My, ludzie, często nie umiemy pomagać z poziomu równości.
Albo chcemy zbawić drugiego, zapominając o sobie,
albo pomagamy z ukrytego miejsca wyższości: „ja mam – ty nie masz”.
Tymczasem najczystszą formą pomocy jest modlitwa za tę osobę, przesłanie jej światła, intencji, siły.
Albo pokazanie jej kierunku – danie wędki, nie ryby.
To wspieranie, które nie buduje zależności, tylko przypomina: „masz w sobie moc – uwierz w nią”.
Pomóż, jeśli możesz – ale z jasną intencją i bez oczekiwań.
Nie pożyczaj. Albo daj z serca, jakby to był dar, albo powiedz „nie”.
To nie jest brak empatii.
To szacunek dla swojej energii.
Pieniądze to granice.
Pieniądze to jedna z najpotężniejszych form komunikacji duchowej.
A co z pożyczkami z banku?
Nieprzypadkowo wiele osób intuicyjnie czuje się źle, kiedy bierze kredyt lub pożyczkę z banku.
To nie tylko kwestia odsetek – to uczucie bycia związanym, zależnym, uwięzionym.
Dlaczego?
Bo bank nie tylko pożycza ci pieniądze – wchodzi w twoje pole decyzyjne.
Od tej pory część twojej energii twórczej jest skierowana na „oddawanie”.
Twoje „muszę” staje się ważniejsze niż twoje „chcę”.
Ale…
Są ludzie, którzy potrafią tym zarządzać inaczej.
Nie z poziomu lęku – tylko z poziomu świadomości.
Jeśli potrafisz mądrze kierować energią pieniędzy – z jasną intencją i poczuciem sprawczości – pożyczka może być inwestycją.
Własny rozwój. Dom. Przestrzeń dla duszy.
Wtedy to ty prowadzisz. A nie dług ciebie.
Kluczem jest nie wchodzić w to z braku, ale z wizji.
Nie: „nie mam, więc muszę” – tylko: „jestem gotowa coś stworzyć i wiem, jak to przepuścić przez swoje pole”.
ściskam cię mocno
Dominika


