Widziałaś kiedyś kogoś, kto wygląda jakby nic go nie ruszało?
Spokojny. Opanowany. Zawsze na miejscu. Zawsze funkcjonuje. Zawsze jest dla innych opoką, nawet gdy własny świat się trzęsie.
Z zewnątrz to wygląda jak siła. I po części nią jest. Ale jest też czymś innym, czymś, o czym to ciało woli nie mówić.
Jest zamrożeniem.
Jak wygląda postawa kolumny?
Sylwetka idealna. I właśnie to powinno dać do myślenia.
- ciało idealnie proste, sztywne – jak słup
- głowa ustawiona równo, bez elastyczności, bez gry
- barki opuszczone, ale jakby zablokowane w miejscu
- klatka piersiowa nieruchoma – oddech wysoki, kontrolowany, minimalny
- brzuch twardy
- miednica jakby odłączona od reszty – odcięta, nieobecna
To ciało nie wygina się. Nie pulsuje. Nie faluje.
Wygląda jakby było z kamienia.
I właśnie to każe zapytać – co takiego musiało się wydarzyć, żeby życie zatrzymało się w tak idealnym, nieruchomym pionie?
Skąd się bierze?
Kolumna buduje się w środowisku, gdzie żywotność była problemem.
Gdzie dziecko, które skakało za głośno, śmiało się za bardzo, płakało zbyt długo słyszało: weź się w garść. Bądź poważna. Nie wygłupiaj się. Masz się trzymać.
Konkretne sytuacje, które tworzą tę postawę:
- supresja nadmiaru żywotności – dziecko zbyt żywe, zbyt głośne, zbyt wiele czujące, systematycznie przygaszane
- tresowanie do doskonałości – ciągłe oczekiwanie ponadprzeciętności, perfekcji, bycia wzorowym
- zmuszanie do obrzędów, których dziecko nie rozumie – religijnych, społecznych, rodzinnych; ciało musiało być idealne i nieruchome
- wstyd związany z ciałem – uczenie, że wszystko poniżej pasa jest złe, grzeszne, wstydliwe, demoniczne lub społecznie kłopotliwe
- przyłapanie na odkrywaniu własnej cielesności i reakcja wstydem, karą, milczeniem
Efekt jest precyzyjny: ciało uczy się dzielić na dwie części. Góra – akceptowana, kontrolowana, bezpieczna. Dół – odcięty, zaprzeczony, nieistniejący.
Poniżej tego poziomu to już nie ja.
Co to mówi o psychice?
To postawa osób, które świetnie funkcjonują zadaniowo. Często są liderami, autorytetami, osobami, do których inni przychodzą po wsparcie. Są odpowiedzialne, niezawodne, poważne.
I są w tym szczere, naprawdę chcą dobrze. Naprawdę dźwigają.
Ale same nie umieją poprosić o pomoc. Mają trudność z płaczem, z drżeniem, z miękkością. Z wszystkim, co w ich wewnętrznym słowniku oznacza: rozsypanie się.
Bo dostały kiedyś bardzo wyraźny komunikat:
Masz się trzymać w garści. Nie możesz się rozsypać. Bo jeśli Ty się rozsypiesz – wszystko runie.
I nosiły to tak długo, że same w to uwierzyły.
Zdania, które żyją w środku
Jedne mówią o sile:
„Muszę być silna.” „Ktoś musi trzymać wszystko w ryzach.” „Jak puszczę kontrolę, stanie się coś złego.” „Nie mogę sobie pozwolić na słabość.”
Inne, te głębsze, rzadziej przyznawane mówią o czymś innym:
„To wstyd. Jestem winna. Zasługuję na karę.” „Poniżej tego poziomu – to już nie ja.” „Moje ciało jest brzydkie.” „Nic się nie równa mojemu intelektowi.” „Jestem doskonała. Jestem na piedestale.”
I właśnie ta ostatnia grupa zdań jest kluczem bo za idealną kolumną często kryje się głęboki wstyd za własne ciało. Za własną cielesność. Za to, że w ogóle się ma potrzeby, pragnienia, że jest się żywym człowiekiem, a nie tylko sprawnie działającą maszyną.
Jak rozpoznać kolumnę w sobie?
Funkcjonujesz ale nie czujesz. Zadania, obowiązki, cele to idzie sprawnie. Ale kiedy ktoś pyta „jak się naprawdę czujesz?” pojawia się cisza albo odpowiedź zza szyby.
Płakanie jest dla Ciebie prawie niemożliwe. Albo pojawia się tylko w samotności, natychmiast kontrolowane, natychmiast wstydliwe.
Twoja miednica jest nieobecna. W ruchu, w tańcu, w seksualności jest jakaś niewidzialna linia, za którą ciało przestaje należeć do Ciebie.
Spontaniczność jest dla Ciebie obca. Nie dlatego, że jej nie chcesz. Dlatego, że puścić kontrolę to dla Twojego ciała coś przerażającego.
Jesteś opoką dla innych, pustynią dla siebie. Dajesz wsparcie, jesteś dla wszystkich ale kiedy sam/a potrzebujesz, coś w środku mówi: nie wypada. Poradzę sobie.
Co dzieje się energetycznie?
W postawie kolumny energia stoi w osi pionowej – nieruchoma, zacementowana.
- słaby przepływ między sercem a miednicą – dwie połowy ciała żyją osobno; góra myśli i zarządza, dół jest nieobecny
- brak fali życia w dole ciała – miednica, biodra, nogi są jakby odcięte od głównego nurtu
- oddech wysoki i kontrolowany – nie dochodzi do brzucha, do miednicy, do ziemi; zatrzymuje się bezpiecznie w górnej klatce
- to, co powinno pulsować, zostało zacementowane – bo pulsowanie to życie, a życie było zbyt niebezpieczne, zbyt wstydliwe, zbyt kłopotliwe
Co z tym robić?
Tu jest jedna ważna prawda, którą chcę, żebyś usłyszała:
Z kolumny nie wychodzi się przez relaksację na siłę.
Bo to ciało boi się puszczenia bardziej niż bólu. Mówienie mu „rozluźnij się” jest jak proszenie kogoś stojącego na skraju przepaści, żeby zrobił krok do tyłu. Bez trzymanki. Bez siatki.
Praca tu idzie zupełnie inaczej – przez mikro-ruch i mikro-drżenie. Przez bardzo małe, bardzo bezpieczne kroki w stronę życia w ciele.
Konkretnie:
- połóż się na plecach i naprzemiennie kop nogami w materac – mocno, rytmicznie. To jeden z najprostszych sposobów, żeby obudzić dolną połowę ciała i dać jej głos
- unoś pupę do góry i pozwól jej swobodnie opaść – leżąc na plecach z ugiętymi nogami. Prosto i głęboko. Miednica zaczyna pamiętać, że może się ruszać
- rozruszaj miednicę w tańcu – bez choreografii, bez doskonałości. Właśnie dlatego, że ta postawa tak bardzo potrzebuje antyperfekcji
- cielesność, bliskość i uznanie tego, co poniżej pasa – stopniowe, cierpliwe oswajanie tej części siebie, która dostała komunikat, że jest zła, wstydliwa, niebezpieczna
Możesz też skorzystać z ćwiczenia TRĘ (trauma release exercise), które znajdziesz na moim YouTube’ie tutaj.
I coś, co może być najtrudniejsze – pozwolenie sobie na bycie niedoskonałym/ą. Na niewiedzenie. Na drżenie. Na łzy, które w końcu mogą przyjść i nic złego się nie stanie.
Bo spod kamienia, gdy powoli zaczyna się rozmrażać wychodzi coś nieoczekiwanego.
Ogromna wrażliwość.
Ciepło, które tam było przez cały czas tylko przykryte lodem kontroli.
I kiedy to w końcu wychodzi, człowiek często mówi: nie wiedziałam/em, że jestem w stanie tak czuć.
A był/a. Przez cały czas.
Kolejne postawy i ich znaczenie znajdziesz w zakładce Zdrowie Energetyczne.
ściskam cię mocno
Dominika


