Opowieść o rybce. Czyli czym naprawdę jest miłość
Kiedyś młody chłopak przyszedł do mędrca i z wypiekami na twarzy opowiadał:
— Kocham ryby!
— Kochasz ryby? — zapytał mędrzec, unosząc brew.
— Tak! Uwielbiam ich smak, łowić je, smażyć, przyprawiać…
— Ach, rozumiem… — odpowiedział mędrzec łagodnie. — Czyli mówisz, że kochasz ryby. Ale tak naprawdę nie kochasz ryby. Ty kochasz to, co ryba robi dla ciebie. Ty zaspokajasz siebie rybą.
To nie miłość, to głód
W tej prostej metaforze kryje się wielka prawda o naszych relacjach. Często mylimy miłość z tym, co zaspokaja nasze potrzeby. Z tym, co koi nasz głód. Z tym, co „pasuje” do naszego scenariusza, naszych oczekiwań, naszych deficytów.
Ale to nie jest miłość.
To transakcja emocjonalna.
To „ja daję ci to, żebyś ty dał mi coś w zamian”. Miłość nie polega na tym, że ciągniesz rybkę z rzeki, smażysz i zjadać z satysfakcją.
Miłość polega na tym, że stoisz nad brzegiem, uczysz się jej świata, słuchasz, czym się żywi, czego się boi, gdzie się chowa, co ją koi. I przynosisz jej to, czego potrzebuje. Nie to, co ty uważasz za dobre. Czy naprawdę kochasz tę osobę?
W relacjach często karmimy „nasze rybki” tym, co my lubimy.
Jeśli kochamy dotyk, zasypujemy ukochaną osobę czułością, nie pytając, czy ona tego potrzebuje.
Jeśli lubimy rozmawiać, mówimy bez końca, nie sprawdzając, czy ona akurat chce ciszy.
Jeśli lubimy działać, dajemy rozwiązania, nie słuchając, czy ktoś po prostu potrzebuje obecności.
To nie jest miłość. To projekcja siebie.
To, co nazywamy „dawaniem”, bardzo często jest tylko nadzieją, że ktoś odwzajemni nasze wzorce. Prawdziwa miłość zaczyna się tam, gdzie kończą się nasze oczekiwania. Gdzie przestajemy karmić „rybkę” swoimi upodobaniami, a zaczynamy poznawać jej naturę.
Miłość to poznanie i obecność
Miłość nie polega na tym, że „daję ci to, co ja lubię”. Miłość mówi: „chcę cię poznać taką, jaką jesteś. Nie zmieniać cię w coś, co mnie wygodne. Nie karmić cię tym, co sam chcę ci dać. Ale być z tobą tam, gdzie jesteś — w Twoim tempie, w Twojej głębi.”
To dotyczy nie tylko relacji partnerskich, ale każdej formy bliskości: rodzicielskiej, przyjacielskiej, duchowej.
I właśnie tam, w tym subtelnym, słuchaniu — zaczyna się prawdziwa filigranowa miłość.
Taka, która nie zjada ryby — ale pielęgnuje jej obecność.
Jeśli czujesz, że chcesz kochać inaczej — świadomiej, głębiej, bardziej w zgodzie ze swoją duszą — to jesteś w dobrym miejscu. Poczytaj więcej tutaj.
Tworzymy tu przestrzeń, gdzie uczymy się widzieć drugiego człowieka takim, jakim naprawdę jest.
I siebie — również.
Z miłością,
Dominika


